Owszem, w niektórych
Owszem, w niektórych przypadkach dawał krezotol i u nas dobre rezultaty. Pamiętam sad, który za naszą radą opryskano tym środkiem w 1951. Wyglądał on opłakanie, jakby przeszedł po nim pożar. Łączy się z tym komiczna, a jednocześnie wzruszająca przygoda, jaką miał właściciel sadu. Miejscowy przedstawiciel władzy oskarżył go o sabotaż gospodarczy, bo jakże, sad tak pięknie kwitł i tak pięknie by zaowocował, a teraz jedna ruina, ani Jednego owocu. Ledwie udało mi się przekonać słusznie oburzoną władzę, że to nie był sabotaż, tylko doświadczenie, które i właścicielowi sadu bardzo się opłaciło, i społeczeństwu. Sad rzeczywiście nie zaowocował w 1951, ale za to zawiązał pąki kwiatowe i obficie zaowocował w 1952 - w roku powszechnego nieurodzaju. Owoce wtedy były drogie, właściciel sadu wziął więc za nie dwa razy więcej, niż wziąłby w 1951, a i konsument też skorzystał. Mimo niektórych dobrych stron krezotol jako środek do przerzedzania kwiatów nie wzbudził entuzjazmu. Znacznie lepsze rezultaty przyniósł kwas naftylooctowy, dlatego też wszczęliśmy akcję, która zakończyła się uruchomieniem jego produkcji w Polsce. Można go nabyć obecnie w postaci preparatu pod nazwą pomonit. Produkowany jest w postaci wygodnych w użyciu pastylek, któ-rych odlicza się odpowiednią liczbę i wrzuca do zbiornika przygotowywanej do opryskiwania cieczy.
| |